Baśń o kotach z rolkami

W ramach „Ferii z Andersenem” wspólnie z najmłodszymi mieszkańcami miasta napisaliśmy baśń. Oto jej treść.

Dawno, dawno temu w dalekiej krainie Januszolandia żyły tajemnicze stworzenia. Były piękne i bardzo szczęśliwe. Z wyglądu przypominały koty. Bo w zasadzie były to koty. Miały mięciutkie futerka w kolorze czerni, na brzuszku białe plamki a na nogach niebieskie rolki. Spędzały czas na zabawach, piciu mleka z rzeki i lizaniu się po łapkach. Życie płynęło im tak każdego beztroskiego dnia. Nie miały zmartwień ani kłopotów.

W tej krainie mieszkało także słodkie kocie rodzeństwo: Karolina i Janek, którzy codziennie bawili się w berka z rówieśnikami. Nie chodzili do szkoły, bo szkoła nie była im potrzebna. Zresztą drogie dzieci, widziałyście kiedyś koty, które chodzą do szkoły? Januszolandia była krainą niezwykłą. Wszystko za sprawą magicznego berła w kształcie serca, które od wieków leżało w najważniejszym miejscu krainy, Świątyni Wiecznego Szczęścia. Legenda głosi, że w chwili, gdy magiczne berło opuści świątynie, rzeka mleka zamieni się w wodę.

Jednak na świecie nie wszyscy są dobrzy i szczęśliwi. W dalekiej krainie, w której rządził zły czarnoksiężnik Czarek, panowała wieczna szarość. Nie było światła, ani żadnych kolorów. Serca mieszkańców tej krainy były przesiąknięte smutkiem i rozgoryczeniem. Zły Czarek kazał im pracować w kopalni złota, a wszystkie wykopane pieniądze przekazywać jemu. I tym sposobem nasz czarnoksiężnik był niezwykle bogaty, a pracujących ludzi nie było stać nawet na szklankę mleka. I tak mijały dnie za dniem.

Złemu czarnoksiężnikowi znudziło się już złoto i pragnął czegoś więcej. Zawołał więc swojego doradcę i rozkazał mu, aby wyruszył w świat w poszukiwaniu czegoś, co zadowoli jego ambicje.

-Frytku, mój doradco, mam już złoto całego świata ale wciąż nie jestem szczęśliwy. Znajdź mi coś, co mnie uszczęśliwi. Ruszaj– powiedział Czarek i oddalił doradcę w podróż.

Po długich miesiącach Frytek wrócił w końcu do swego pana i powiedział:

Mój panie, podróżowałem przez cały świat i nie mogłem znaleźć niczego, co mogłoby uszczęśliwić takiego władcę jak ty. Ostatkiem sił trafiłem do dziwnego miejsca, gdzie żyły czarne koty na rolkach. Muszą być bardzo szczęśliwe, bo bawią się, wariują i liżą po łapkach. Piją codziennie mleko, które spływa z ich gór. Jest tam też świątynia, w której czczą berło w kształcie serca. Ponoć ten, kto je ma, wiecznie będzie szczęśliwy.

Czarnoksiężnik Czarek ucieszył się z tej nowiny. Miał złoto, ale nie miał mleka. Postanowił więc wyruszyć do Januszolandii, by ukraść magiczne berło. Podróżował przez dalekie kraje, gdzie żyły słonie, krasnale, magiczne butelki z segregacji, które wiecznie napełniały się czekoladą i mówiące drzewa. Dotarł w końcu do Januszolandii. Poczekał, aż zrobi się ciemno, zaczarował wszystkie koty w krainie, żeby poszły spać i ukradł magiczne berło.

Kiedy następnego ranka Karolina i Janek obudzili się, nie przywitało ich słońce ani śpiew ptaków. Januszolandia była cała ponura, a zamiast mleka płynęła woda.

Janku, Janku zobacz, nasz świat zmienił się w ponurą krainę! – krzyknęła Karolina.- Musimy coś z tym zrobić.

Musicie wiedzieć, drogie dzieci, że Janek był bardzo dzielnym i mądrym kotem i od razu zrozumiał, że ktoś musiał ukraść berło. Wziął więc ze sobą zapas mleka z domu, plecak i mokrą karmę i wyruszył w poszukiwaniu berła. Karolina nie chciała, aby w długą podróż poszedł sam, więc zdecydowała, że pójdą razem.

Szli przez odległe krainy, w których spotkali gadające poziomki, śliniące się psy, a także żyjące w różowych stawach niebieskie żaby. Po długich dniach dotarli w końcu do miejsca, w którym żył czarnoksiężnik Czarek i jego poddani.

Zobacz Karolino, jakie ponure miejsce. Nie ma tu mleka, ani żadnego uśmiechu. Wszyscy pracują w kopalni. Nie chciałbym tu żyć – powiedział Janek i zapłakał nad losem mieszkańców tej krainy.

W końcu Janek i Karolina trafili do pałacu Czarka. Było w nim bardzo bogato. Na środku stała złota fontanna z mlekiem czekoladowym, która nigdy nie wysychała. Były złote stoły, drzwi, sufity, a nawet złote szyby w oknach. Na środku sali tronowej siedział zły czarnoksiężnik, który zajadał się lodami czekoladowymi. Obok niego stał jego sługa Frytek, pilnujący gabloty, w której schowane było magiczne berło.

Janek i Karolina bardzo chcieli odzyskać berło, nie wiedzieli jednak jak to zrobić.

Dzień dobry władco tej ponurej krainy. Czy ty ukradłeś nasze berło? Oddaj nam je proszę, jesteśmy nieszczęśliwi – powiedział Janek.

Haha, popatrz Frytku co za goście. Czarne koty, ze śmiesznymi rolkami, nazywają mnie złodziejem. Psik koty, bo was psem poszczuje. Hahaha – zaśmiał się zły Czarek.

Na szczęście Karolina i Janek byli mądrymi kotkami. Wpadli więc na podstęp, który miał im pomóc odzyskać berło. Na umówiony znak, Karolina położyła się na plecach i zaczęła przyjaźnie mruczeć. Któż mógłby się oprzeć takiemu widokowi? Nie mógł też Czarek i jego sługa, którzy natychmiast zaczęli głaskać Karolinkę po brzuchu i pod bródką. A Janek tymczasem szybko skoczył do gabloty i schował pod kurtkę berło.

Karolica, dajemy łapę! – krzyknął Janek i wybiegł z pałacu.

Tuż za nim wybiegła Karolina. Biegli przez lasy, pustynie i góry, aż w końcu dotarli do Januszolandii i włożyli berło do Świątyni. W krainie znów zapanowała radość.

To nie koniec tej historii. Czarnoksiężnik Czarek zmienił swoje życie. Kocie futerko i przyjazne pomrukiwanie, obudziły w nim dobro. Postanowił więc zabrać swoje złoto i poddanych i zamieszkać razem z nimi w Januszolandii. Od teraz każdy kot miał swojego człowieka do drapania, głaskania i miziania. Mieli ich także Karolinka i Janek. Karolinkę drapał Czarek, a Janka miział Frytek. I tak żyli wszyscy długo i szczęśliwie.